czwartek, 31 października 2013

Więzień Labiryntu - James Dashner



Nastoletni Thomas budzi się w ciemnej windzie, pamiętając jedynie swoje imię. Kiedy winda się zatrzymuje i otwiera się, chłopak widzi grupkę chłopców, którzy witają go w Strefie - przestrzeni otoczonej murami, która znajduję się w samym centrum strasznego Labiryntu.
Każdego dnia, gdy kamienne mury otaczającego ich Labiryntu się rozsuną, grupka chłopców nazywanych Zwiadowcami uda się w głąb Labiryntu, starając się odkryć jego mroczne tajemnice. Jednak nie jest to łatwe - korytarze przemierzają przerażające pół-bestie, pół-maszyny nazywane Bóldożercami.


Więzień labiryntu to zdecydowanie jedna z najlepszych dystopijnych książek, jakie miałam przyjemność w ostatnim czasie przeczytać. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że nie ma tu nic aż tak ciekawego, po prostu grupka chłopców w miejscu, które otacza labirynt z strasznymi potworkami. Mimo to Więzień ma swój urok i niezwykły klimat. Początek książki czytałam myśląc: ,,Ok, jest spoko, ale bez rewelacji", ale potem się zaczęło... Gdy główny bohater znalazł się w labiryncie, dosłownie wstrzymywałam oddech przez cały jego pobyt w tym miejscu. James Dashner jest mistrzem w budowaniu napięcia. Bardzo podoba mi się, że na początku książki czytelnik nic nie wie (tak samo jak Streferzy), a tu nagle wielkie BUM! i zaskoczenie nagłym zwrotem akcji.

Autor wymyślił w książce nowy, własny slang (klump, smrodas, świeżuch, purwa - musicie przyznać, że bardzo dziwnie to brzmi :D). Na początku wydawał mi się on bardzo dziwny i nie umiałam się do niego przyzwyczaić, ale teraz (aktualnie czytam ,,Próby ognia" czyli drugą część Więźnia Labiryntu) przywykłam do niego.

Postacie są bardzo fajne. Już od pierwszego rozdziału polubiłam Thomasa, który ma wiele pozytywnych cech, ale ma też i wady (nie lubię gdy główni bohaterowie są niesamowicie idealni). Kolejnymi postaciami, które mnie urzekły jest opanowany, spokojny i mądry Newt oraz śmieszny i odważny Minho.

Co do porównywań do Igrzysk...Według mnie książki te nie mają ze sobą nic wspólnego, owszem, w obu pojawia się motyw przetrwania, ale bardzo różnią się od siebie. Muszę przyznać, że Więźniowi niewiele brakuje do Igrzysk. Gdyby tylko autor usunął zbędne i mniej emocjonujące momenty byłoby jeszcze lepiej, Ba! byłoby genialnie! :)

Mroczny klimat Więźnia Labiryntu jest niesamowity! Jeśli ktoś lubi tajemnice, zagadki i thrillery z nutką dystopii - polecam jak najbardziej!

Minusem książki jest początek. Przez pierwsze kilka rozdziałów lekko wieje nudą, ale wraz z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik dowiaduje się coraz więcej, aż w końcu Więzień Labiryntu pochłania go całkowicie.

Ocena: 10/10

Ciekawostka: W przyszłym roku ma pojawić się ekranizacja. Nie wiem jak wy, ale ja nie mogę się doczekać :D






środa, 30 października 2013

Igrzyska śmierci - Suzanne Collins



Wzruszająca, niesamowita, trzymająca w napięciu i zmuszająca do refleksji książka, czyli... Igrzyska śmierci!

Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Dystrykty kiedyś zbuntowały się, więc okrutne władze stolicy organizują co roku Igrzyska Głodowe (walkę na śmierć i życie), dla przypomnienia dystryktom, że mają nad nimi władzę . Każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w krwawym turnieju transmitowanym na żywo w telewizji. 
Główną bohaterką opowieści, a także narratorką, jest szesnastoletnia Katniss, mieszkająca wraz z siostrą i matką w jednym z najbiedniejszych dystryktów w państwie. Ojciec Katniss zmarł w pożarze, więc to właśnie ona jest głową rodziny - musi troszczyć się o siostrę i chorą matkę. Jednak w tym roku czeka ją nie lada wyzwanie...

Pierwszy raz usłyszałam o ,,Igrzyskach śmierci" w telewizji. Akurat zbliżała się premiera ekranizacji, więc wszędzie było o tym dość głośno. Po obejrzeniu filmu byłam zafascynowana historią szesnastoletniej Katniss. Po jakimś czasie kupiłam i przeczytałam w jeden dzień książkę, która okazała się być jeszcze lepsza. 

Mam już dawno za sobą całą trylogię i mogę śmiało powiedzieć, że jestem ich fanką i są to najlepsze książki jakie w życiu czytałam. Przyznam się, że zabierając się za jej czytanie obawiałam się, że może być to kolejna lekka książka, do poczytania w deszczowe wieczory, dla nastolatek. Na szczęście myliłam się. Igrzyska posiadają prawie same zalety:
Postacie są barwne, oryginalne, bardzo łatwo i szybko można się z nimi zżyć. No bo wątpię żeby ktoś nie lubił  komicznego, pijackiego Haymitcha, którego ja ubóstwiałam już po kilku pierwszych rozdziałach.
Główna bohaterka, która nie jest kolejną użalającą się nad sobą szarą myszką. O nie, nie! Takiego czegoś w Igrzyskach nie ma! Katniss jest dziewczyną odważną, inteligentną i waleczną, jednym słowem jest jedyna w swoim rodzaju.
Napięcie, które czujemy przez prawie całą książkę (przynajmniej w moim przypadku tak było). 
Świat, który jest okrutny, ale doskonale i pięknie opisany.  

Dużym plusem tej książki jest narracja pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym. Dzięki temu momentami czułam się jakbym przeżywała wszystko razem z Katniss. Czas teraźniejszy sprawił, że niektóre fragmenty były bardzo dynamiczne i emocjonujące.
   
Niektóre momenty w książce sprawiały, że płakałam ze śmiechu (,,THAT IS MAHOGANY!" kto czytał wie o co chodzi ;D), inne - ze wzruszenia. 
Suzanne Collins jest bezlitosna i nie bała się uśmiercić postaci, które tak uwielbiałam, pff, co tam ,,uwielbiałam", ja je KOCHAŁAM. 


Są plusy, muszą więc być i minusy (niestety). Niektóre sceny w książce troszkę mnie irytowały, np. fragment kiedy Katniss strzeliła w jabłko, aby zwrócić na siebie uwagę oceniających, był według mnie opisany troszkę...sztucznie (nie wiem jak to określić), za to w filmie ta scena wyszła genialnie. (UWAGA, teraz będzie SPOILER) Albo moment, w którym Katniss i Peeta wyciągają jagody, a Claudius (lub Caesar) krzyczy ,,Stać!". To było moim zdaniem ciut absurdalne i trochę śmieszne, ale przecież trzeba pamiętać, że to właśnie od tych jagód rozpoczęła się cała historia :) (KONIEC SPOILERA). Rozterki miłosne Katniss po jakimś czasie zaczęły mnie męczyć (to już bardziej w kolejnych częściach, gdzie jest więcej o wątku miłosnym) Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń co do pierwszej części tej cudownej trylogii. Tak więc polecam gorąco i gwarantuję, że na pewno pokochacie tą książkę tak samo jak ja :)

Ocena: 11!/10  (mimo drobnych wad, nie jestem w stanie dać niżej)